Europejski Bank Centralny zgodnie z oczekiwaniami podniósł stopy procentowe o 0,25 pkt proc.
Jeżeli oprocentowanie w strefie euro będzie rosło również w przyszłym roku, może to wywrzeć presję na Radę Polityki Pieniężnej, aby podnosiła koszt kapitału.
Zgodnie z wczorajszą decyzją EBC główna stopa procentowa będzie od 11 października wynosiła 3,25 pkt proc. Prezes banku Jean Claude Trichet powiedział, że mimo spadających cen ropy inflacja w strefie euro do końca roku zapewne wzrośnie. W słowniku prezesa oznacza to, że kolejna podwyżka stóp jest niemal pewna. Analitycy przewidują, że nastąpi ona w grudniu i wyniesie również 0,25 pkt proc. Wielką niewiadomą pozostaje jednak zachowanie banku w przyszłym roku, ponieważ interpretacje komentarza Tricheta są bardzo różne.
Prezes EBC podkreślił, że we wrześniu inflacja w strefie euro spadła do 1,8 proc. (z 2,3 proc. w sierpniu), głównie dzięki niższym cenom ropy. - W zeszłym roku w podobnym okresie ropa bardzo zdrożała, teraz zaś jej ceny mocno spadły - w ten sposób Trichet tłumaczył ostatni spadek inflacji. Od razu jednak dodał, że tak niskie tempo wzrostu cen na pewno nie utrzyma się do końca roku. Argumentował to szybszym, niż przewidywano, rozwojem gospodarczym w Europie oraz prawdopodobieństwem wzrostu cen energii. - Ton wypowiedzi Tricheta pozostaje jastrzębi - komentował ekonomista banku Bear Stearns David Brown. - Uważam, że do końca przyszłego roku stopy osiągną poziom 3,75 - 4 proc.
Takiej opinii może jednak zaprzeczać reakcja rynków walutowych. Tuż po konferencji prasowej euro osłabiło się w stosunku do dolara, co może wskazywać, że inwestorzy nie przewidują zbyt wielu podwyżek kosztu kapitału w strefie euro. Również Piotr Kuczyński główny analityk firmy Xelion wskazuje na raczej gołębi ton wypowiedzi prezesa. - Nie użył on w odniesieniu do polityki banku kluczowego określenia "wzmożona czujność", które w ostatnich miesiącach było odbierane jako znak dalszych podwyżek - komentuje Kuczyński.
Dalsze zachowanie EBC może być bardzo istotne zarówno dla polskiej waluty, jak i stóp procentowych w Polsce. - Często obserwatorzy ignorują fakt, że różnica między stopami w Polsce i strefie euro maleje - mówi główny ekonomista Banku BPH Ryszard Petru. W Polsce główna stopa procentowa wynosi obecnie 4 proc. i zmniejszająca się różnica może stanowić barierę dla umacniania się złotego. - Dla inwestorów coraz bardziej atrakcyjne będą krótkoterminowe papiery skarbowe w euro, są one bowiem bardziej bezpieczne. Różnica 0,5 pkt proc. to już niewiele - podkreśla Petru, zaznaczając, że rynek już zaakceptował grudniową podwyżkę przez EBC.
Zdaniem ekonomisty banku BPH, jeżeli bank kierowany przez Jeana Claude'a Tricheta będzie kontynuował zacieśnianie polityki monetarnej w przyszłym roku, to będzie to stanowić dodatkową presję na Radę Polityki Pieniężnej, aby podnosiła stopy. Tym bardziej że w przyszłym roku wzrośnie zapewne w naszym kraju inflacja. Wprawdzie wczoraj wiceminister finansów Piotr Soroczyński powiedział, że na koniec 2007 r. tempo wzrostu cen powinno wynieść poniżej 2 proc., jednak Petru nie zgadza się z taką prognozą. - Moim zdaniem będzie to ok. 2,7 proc., a w pierwszej połowie roku inflacja może nawet osiągnąć poziom 3 proc. - przewiduje. Presję inflacyjną będzie szczególnie tworzył coraz wyższy popyt na pracę i związane z tym żądania płacowe. Przy niskim bezrobociu i coraz większej emigracji zarobkowej siła przetargowa pracowników zwiększa się. Także w przyszłym roku odczujemy prawdopodobnie skutki wyższych cen surowców.
Ignacy Morawski (źródło: Rzeczpospolita/ Ekonomia, 06.10.2006)
Zgodnie z wczorajszą decyzją EBC główna stopa procentowa będzie od 11 października wynosiła 3,25 pkt proc. Prezes banku Jean Claude Trichet powiedział, że mimo spadających cen ropy inflacja w strefie euro do końca roku zapewne wzrośnie. W słowniku prezesa oznacza to, że kolejna podwyżka stóp jest niemal pewna. Analitycy przewidują, że nastąpi ona w grudniu i wyniesie również 0,25 pkt proc. Wielką niewiadomą pozostaje jednak zachowanie banku w przyszłym roku, ponieważ interpretacje komentarza Tricheta są bardzo różne.
Prezes EBC podkreślił, że we wrześniu inflacja w strefie euro spadła do 1,8 proc. (z 2,3 proc. w sierpniu), głównie dzięki niższym cenom ropy. - W zeszłym roku w podobnym okresie ropa bardzo zdrożała, teraz zaś jej ceny mocno spadły - w ten sposób Trichet tłumaczył ostatni spadek inflacji. Od razu jednak dodał, że tak niskie tempo wzrostu cen na pewno nie utrzyma się do końca roku. Argumentował to szybszym, niż przewidywano, rozwojem gospodarczym w Europie oraz prawdopodobieństwem wzrostu cen energii. - Ton wypowiedzi Tricheta pozostaje jastrzębi - komentował ekonomista banku Bear Stearns David Brown. - Uważam, że do końca przyszłego roku stopy osiągną poziom 3,75 - 4 proc.
Takiej opinii może jednak zaprzeczać reakcja rynków walutowych. Tuż po konferencji prasowej euro osłabiło się w stosunku do dolara, co może wskazywać, że inwestorzy nie przewidują zbyt wielu podwyżek kosztu kapitału w strefie euro. Również Piotr Kuczyński główny analityk firmy Xelion wskazuje na raczej gołębi ton wypowiedzi prezesa. - Nie użył on w odniesieniu do polityki banku kluczowego określenia "wzmożona czujność", które w ostatnich miesiącach było odbierane jako znak dalszych podwyżek - komentuje Kuczyński.
Dalsze zachowanie EBC może być bardzo istotne zarówno dla polskiej waluty, jak i stóp procentowych w Polsce. - Często obserwatorzy ignorują fakt, że różnica między stopami w Polsce i strefie euro maleje - mówi główny ekonomista Banku BPH Ryszard Petru. W Polsce główna stopa procentowa wynosi obecnie 4 proc. i zmniejszająca się różnica może stanowić barierę dla umacniania się złotego. - Dla inwestorów coraz bardziej atrakcyjne będą krótkoterminowe papiery skarbowe w euro, są one bowiem bardziej bezpieczne. Różnica 0,5 pkt proc. to już niewiele - podkreśla Petru, zaznaczając, że rynek już zaakceptował grudniową podwyżkę przez EBC.
Zdaniem ekonomisty banku BPH, jeżeli bank kierowany przez Jeana Claude'a Tricheta będzie kontynuował zacieśnianie polityki monetarnej w przyszłym roku, to będzie to stanowić dodatkową presję na Radę Polityki Pieniężnej, aby podnosiła stopy. Tym bardziej że w przyszłym roku wzrośnie zapewne w naszym kraju inflacja. Wprawdzie wczoraj wiceminister finansów Piotr Soroczyński powiedział, że na koniec 2007 r. tempo wzrostu cen powinno wynieść poniżej 2 proc., jednak Petru nie zgadza się z taką prognozą. - Moim zdaniem będzie to ok. 2,7 proc., a w pierwszej połowie roku inflacja może nawet osiągnąć poziom 3 proc. - przewiduje. Presję inflacyjną będzie szczególnie tworzył coraz wyższy popyt na pracę i związane z tym żądania płacowe. Przy niskim bezrobociu i coraz większej emigracji zarobkowej siła przetargowa pracowników zwiększa się. Także w przyszłym roku odczujemy prawdopodobnie skutki wyższych cen surowców.
Ignacy Morawski (źródło: Rzeczpospolita/ Ekonomia, 06.10.2006)
Podobne artykuły z tego źródła
Zobacz także
- Firma MultiTrain zaprasza do udziału w szkoleniu:
- Firma MultiTrain zaprasza do udziału w szkoleniu:
- Zapraszamy Państwa do udziału w bloku szkoleniowym:
- Tanie waluty w serwisach online
- Alior Bank: pożyczka z bonusem
- Wstrzymanie sprzedaży kredytów we frankach w Multibank i mBank
- Niemieckie banki w posiadaniu historii kredytowej Polaków
- Tańsze raty kredytów z kontem Kantor w Alior Banku
- Co robić, gdy nie stać Cię na spłatę rat
- Nowela ustawy antyspreadowej podpisana przez Prezydenta
