Złoty odbił - strach miał wielkie oczy?

Data: 07.03.2006
Wtorek przyniósł dalsze osłabienie się złotego, które w pewnym momencie przybrało rozmiary paniki. W efekcie doszło do ustanowienia maksimów na 3,8685 zł dla euro i 3,2486 zł dla dolara. W ciagu dnia sytuacja się jednak uspokoiła i po południu o godz. 16:07 za jedno euro płacono 3,8450 zł, a za dolara 3,23 zł.

Poza złotym słabsze dzisiaj były wszystkie waluty regionu (forint i obie korony - czeska i słowacka), co pokazuje, że wpływ na deprecjacje złotego miały nie tylko nasze krajowe czynniki. A osłabienie wszystkich walut to wynik spekulacji odnośnie podwyżek stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny i amerykański FED, co prowadzi do zmniejszenia opłacalności inwestycji na wschodzących rynkach.

Na niestabilność polskiego rynku finansowego dodatkowo nałożyły się czynniki polityczne. Tematem numer jeden były oczywiście ewentualne wcześniejsze wybory, którymi kierownictwo PiS znów zaczęło straszyć swych sejmowych partnerów. Dzisiejsza reakcja na wypowiedź marszałka Sejmu Marka Jurka, że jeszcze w tym miesiącu może zostać podjęta decyzja odnośnie samorozwiązania Sejmu pokazała, że paradoksalnie nie będzie to takie proste. PIS mogłby znaleźć sojusznika tylko w SLD, a PO, od której głosów wszystko zależy przyznała, że czas na wybory może być dopiero za rok. Popołudniu inwestorzy najwidoczniej uznali więc, że polityczna zawierucha z wcześniejszymi wyborami to \"burza w szklance wody\".

Według Marek Rogalskiego z TMS Brokers - główna fala osłabienia się naszej waluty jest już za nami i w najbliższym czasie można spodziewać się odnawiania pozycji w złotym przez zagranicznych inwestorów i umocnienia się naszej waluty.

(źródło: Gazeta Wyborcza, 07.03.2006)
Gazeta Wyborcza
Brak komentarzy, Twój może być pierwszy

Szybki komentarz

Autor
Adres e-mail
Treść wypowiedzi
Włącz BBCode
Włącz emotikony
posty użytkowników niezarejestrowanych mogą pojawić się z opóźnieniem