Słabszy dolar nie zaszkodzi gospodarce

Data: 04.12.2006
Rz: W ubiegłym tygodniu dolar bardzo osłabił się wobec innych walut. Co za tym stoi?

EWEN CAMERONWATT: Osłabienie dolara ma podstawy psychologiczne. Inwestorzy są przekonani, że stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych będą spadały, a w Europie wzrosną.

Czy zatem dolar będzie taniał dalej?

Od czasu zniesienia w 1971 r. wymienności dolara na złoto waluta ta już nie raz była jeszcze słabsza niż obecnie. To, co teraz obserwujemy, to nie jest jeszcze słaby dolar, który mógłby zagrozić światowej gospodarce. Gdyby za jedno euro trzeba było płacić 1,55 lub 1,60 dolara, to byłoby bardzo niebezpieczne. Mogłoby to oznaczać silny kryzys światowej gospodarki, ponieważ ludzie straciliby zaufanie do dolara jako głównej waluty używanej w handlu. Jednak tak nisko dolar nie spadnie.

Dlaczego?

Między innymi dlatego, że stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych nie będą się obniżać, a w Europie znacząco rosnąć. Grudniowa podwyżka stóp przez Europejski Bank Centralny jest niemal pewna, ale jest bardzo możliwe, że w przyszłym roku ich poziom się nie zmieni. Silne euro, a także spadające ceny energii sprawiają, że nie ma potrzeby podnoszenia stóp procentowych.

W Europie panuje obawa, że słabszy dolar uderzy w europejskich eksporterów. Silniejsze euro obniża ich konkurencyjność. To zaś może zagrozić gospodarce.

Nie przesadzajmy z tymi obawami. Według naszych prognozwzrost gospodarczy na świecie pozostanie w przyszłym roku solidny. Można oczywiście spodziewać się małego spowolnienia. Jednak Stany Zjednoczone przejdą raczej miękkie lądowanie. Wprawdzie rośnie niepewność związana ze spadkiem produkcji budowlanej i liczby nowych domów oddanych do użytku, ale wzrost konsumpcji utrzymuje się na solidnym poziomie około 3 proc. Zwiększają się płace, a koszty energii spadają. Do utrzymania koniunktury na świecie przyczynia się również zaskakująco wysoki wzrost gospodarczy w Azji i niektórych częściach Europy.

Coraz bardziej zastanawiająca jest zwyżka indeksów giełdowych na całym świecie. Pojawiają się głosy, że ceny akcji są bardzo wysokie.

Przecena akcji i spadek indeksów jest prawdopodobny. Ale w dłuższym terminie sytuacja na giełdach powinna być bardzo dobra. Papiery spółek wciąż są atrakcyjniejsze od obligacji. Ich ceny na świecie wcale nie są za wysokie. Wręcz przeciwnie. W porównaniu z bańką spekulacyjną z roku 2000 są one na znacznie niższym poziomie, jeżeli chodzi o stosunek zysku na akcję do jej ceny.

Rozmawiał Ignacy Morawski BlackRock and Merrill Lynch Investment Management zarządza 59 funduszami inwestycyjnymi, w których zgromadzonych jest około biliona dolarów. Firma powstała we wrześniu tego roku z połączenia BlackRock i Merrill Lynch Investment Management.

(źródło: Rzeczpospolita, 04.12.2006)
Brak komentarzy, Twój może być pierwszy

Szybki komentarz

Autor
Adres e-mail
Treść wypowiedzi
Włącz BBCode
Włącz emotikony
posty użytkowników niezarejestrowanych mogą pojawić się z opóźnieniem