Inwestowanie na pół roku w obligacje notowane na giełdzie ma teraz sens, pod warunkiem że wybierze się serie, które będą wykupywane za sześć miesięcy. Na takiej lokacie można zarobić około 4 proc. w skali roku
Z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego inwestowanie w obligacje skarbowe w tak krótkim okresie jak sześć miesięcy nie ma większego sensu. Zwłaszcza teraz, gdy oprocentowanie papierów jest niskie. Poza tym trzeba wziąć pod uwagę, że wkrótce stopy procentowe zaczną rosnąć, a to może narazić na straty wszystkich, którzy mają w portfelach obligacje o stałym oprocentowaniu.
W przyszłym roku Rada Polityki Pieniężnej zacznie podwyższać stopy procentowe. Analitycy są co do tego zgodni. Rosnąca presja inflacyjna w połączeniu z wysokim wzrostem gospodarczym zmusi Radę do podwyższenia kosztu pieniądza prawdopodobnie już w pierwszych miesiącach nowego roku. W takiej sytuacji ceny obligacji na giełdzie spadną.
Jeśli mimo wszystko zdecydujemy się na inwestycję w papiery skarbowe notowane na giełdzie, to jedynym sposobem uniknięcia niemiłych niespodzianek wydaje się zakup serii, której termin wykupu przypadnie za sześć miesięcy. Niestety, na zysk przekraczający 4 proc. w skali roku nie mamy co liczyć.Również papiery skarbowe dostępne na rynku pierwotnym (w sieci PKO BP) tracą na atrakcyjności. Resort finansów obniżył w grudniu oprocentowanie najpopularniejszych dwulatek z 4,5 do 4,2 proc. w skali roku. Dochodowość czterolatek o stałym oprocentowaniu wynosi obecnie 4,5 proc., a trzylatek (oprocentowanie zmienia się co pół roku) - 4,07 proc. Nie ma się więc czemu dziwić, że spada zainteresowanie tą formą oszczędzania, o czym świadczy malejąca sprzedaż obligacji detalicznych.
Kokosów nie należy się spodziewać również po funduszach obligacyjnych. Jeśli ceny papierów skarbowych spadną, zmaleje też wycena jednostek. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy przeciętny zysk z inwestycji nieznacznie przekroczył 1 proc. Najlepszy fundusz obligacji zarobił ponad 3,5 proc., ale były też takie, które przyniosły straty.
Alternatywą dla lokat bankowych i funduszy obligacji stają się fundusze rynku pieniężnego. W okresie wzrostu stóp procentowych są one o wiele bardziej efektywne. Już teraz wartość jednostki uczestnictwa w tego typu funduszach zwiększyła się średnio o 1,5 proc., a więc dużo więcej niż funduszy obligacji.
Cezary Adamczyk, Krzysztof Szafirowski (źródło: Rzeczpospolita/ Moje Pieniądze, 07.12.2006)
Z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego inwestowanie w obligacje skarbowe w tak krótkim okresie jak sześć miesięcy nie ma większego sensu. Zwłaszcza teraz, gdy oprocentowanie papierów jest niskie. Poza tym trzeba wziąć pod uwagę, że wkrótce stopy procentowe zaczną rosnąć, a to może narazić na straty wszystkich, którzy mają w portfelach obligacje o stałym oprocentowaniu.
W przyszłym roku Rada Polityki Pieniężnej zacznie podwyższać stopy procentowe. Analitycy są co do tego zgodni. Rosnąca presja inflacyjna w połączeniu z wysokim wzrostem gospodarczym zmusi Radę do podwyższenia kosztu pieniądza prawdopodobnie już w pierwszych miesiącach nowego roku. W takiej sytuacji ceny obligacji na giełdzie spadną.
Jeśli mimo wszystko zdecydujemy się na inwestycję w papiery skarbowe notowane na giełdzie, to jedynym sposobem uniknięcia niemiłych niespodzianek wydaje się zakup serii, której termin wykupu przypadnie za sześć miesięcy. Niestety, na zysk przekraczający 4 proc. w skali roku nie mamy co liczyć.Również papiery skarbowe dostępne na rynku pierwotnym (w sieci PKO BP) tracą na atrakcyjności. Resort finansów obniżył w grudniu oprocentowanie najpopularniejszych dwulatek z 4,5 do 4,2 proc. w skali roku. Dochodowość czterolatek o stałym oprocentowaniu wynosi obecnie 4,5 proc., a trzylatek (oprocentowanie zmienia się co pół roku) - 4,07 proc. Nie ma się więc czemu dziwić, że spada zainteresowanie tą formą oszczędzania, o czym świadczy malejąca sprzedaż obligacji detalicznych.
Kokosów nie należy się spodziewać również po funduszach obligacyjnych. Jeśli ceny papierów skarbowych spadną, zmaleje też wycena jednostek. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy przeciętny zysk z inwestycji nieznacznie przekroczył 1 proc. Najlepszy fundusz obligacji zarobił ponad 3,5 proc., ale były też takie, które przyniosły straty.
Alternatywą dla lokat bankowych i funduszy obligacji stają się fundusze rynku pieniężnego. W okresie wzrostu stóp procentowych są one o wiele bardziej efektywne. Już teraz wartość jednostki uczestnictwa w tego typu funduszach zwiększyła się średnio o 1,5 proc., a więc dużo więcej niż funduszy obligacji.
Cezary Adamczyk, Krzysztof Szafirowski (źródło: Rzeczpospolita/ Moje Pieniądze, 07.12.2006)
Podobne artykuły z tego źródła
Zobacz także
- Firma MultiTrain zaprasza do udziału w szkoleniu:
- Firma MultiTrain zaprasza do udziału w szkoleniu:
- Zapraszamy Państwa do udziału w bloku szkoleniowym:
- Tanie waluty w serwisach online
- Alior Bank: pożyczka z bonusem
- Wstrzymanie sprzedaży kredytów we frankach w Multibank i mBank
- Niemieckie banki w posiadaniu historii kredytowej Polaków
- Tańsze raty kredytów z kontem Kantor w Alior Banku
- Co robić, gdy nie stać Cię na spłatę rat
- Nowela ustawy antyspreadowej podpisana przez Prezydenta
