Podwyżka stóp euro bije w giełdy i kredyty

Data: 09.06.2006
Trzecia z rzędu podwyżka stóp przez Europejski Bank Centralny o 0,25 pkt proc. zatrzęsła światowymi giełdami. To zła wiadomość także dla osób mających kredyty w obcych walutach, bo będą one coraz droższe Krótko po południu EBC podniósł główną stopę do 2,75 proc. i jest ona obecnie najwyższa od trzech lat.

- Można oczekiwać, że w ciągu najbliższych kilku tygodni w ślady ECB pójdzie szwajcarski bank centralny, który kopiuje w dużym stopniu politykę monetarną swojego "większego brata". I to jego decyzje mają większe znacznie dla polskich kredytobiorców, którzy masowo wybierają kredyty we frankach. Rynek dyskontuje dwie podwyżki szwajcarskich stóp łącznie o 0,5 pkt proc. w najbliższych 12 miesiącach - powiedział nam Maciej Kossowski, analityk z firmy doradczej. To podniesie oprocentowanie kredytów.

Oczekuje się, że już w połowie czerwca główna stopa w Szwajcarii wzrośnie o "ćwiartkę", a w kolejnych miesiącach o kolejną "ćwiartkę" procenta. Po marcowej podwyżce wynosi 1,25 proc. - To oznacza, że ceny kredytów we frankach zbliżą się do 3,5-4 proc., o ile banki nie obetną swoich marż, nadal nieco wyższych niż marże dla złotówek. A to z kolei powinno już rozpocząć zmianę walutowych preferencji polskich kredytobiorców, czyli wzrost popularności złotego - dodał Kossowski.

Na wieści z EBC niecierpliwie czekali też inwestorzy giełdowi. Na kilka godzin przed decyzją puściły im nerwy. Ceny akcji w Tokio spadły do najniższego poziomu od roku, a w Europie indeksy ostro zapikowały od pierwszych minut handlu. O ile wskaźniki dojrzałych giełd (Paryż, Londyn, Frankfurt) traciły z grubsza 2 proc., to młode rynki, wśród nich Warszawa, zostały doświadczone o wiele mocniej. Indeksy giełd w Pradze i Moskwie były na minusie 4 proc., a Budapeszt i Warszawa - 3 proc.

Mimo to inwestorzy mogli nieco odetchnąć, bo w czarnym scenariuszu obawiano się podwyżki stóp nawet 0,5 pkt proc., co mogłoby sprowokować panikę na rynkach finansowych. EBC podnosi stopy, bo inflacja sięgnęła 2,5 proc., podczas gdy chciałby, żeby była trochę niższa od 2 proc. Lęk przed dalszym wzrostem cen zwiększa nabierająca rozpędu gospodarka Eurolandu.

Po decyzji EBC jego szef Jean Claude Trichet nie dał jasno do zrozumienia, jaka będzie dalsza polityka banku centralnego, co wprowadziło nieco spokoju na rozchwiane rynki finansowe. Ale i tak straty giełd były wysokie.

Tak gwałtowna reakcja inwestorów wynikała z obaw, że droższy kredyt podetnie skrzydła światowej gospodarce, uderzy w wyniki spółek i zmniejszy zapotrzebowanie na surowce, takie jak ropa naftowa czy miedź. A to właśnie spółki surowcowe były motorami napędowymi ostatniej fazy hossy. Teraz ich kursy toną. Na warszawskiej giełdzie kamieniami młyńskimi dla indeksów był przede wszystkim miedziowy KGHM oraz koncerny paliwowe: PKN Orlen, Grupa Lotos i węgierski MOL. Posiadacz akcji KGHM stracił w jeden dzień 7 proc. zainwestowanych pieniędzy, a jeśli miał pecha i kupił akcje na szczycie w połowie maja, to jego portfel schudł już o jedną trzecią. Kiepskie nastroje na młodych giełdach wzmacniały środowe doniesienia z Turcji, gdzie na zwołanym w trybie pilnym posiedzeniu turecki bank centralny podniósł po raz pierwszy od pięciu lat główną stopę procentową, i to aż o 1,75 pkt proc., aby okiełznać rosnącą inflację. Z kluczowych banków centralnych na niezmienionym poziomie (4,5 proc.) od wielu miesięcy utrzymał główną stopę Bank Anglii. Ale należy do wyjątków, bo podwyżka stóp procentowych w strefie euro wpisuje się w tendencję do zaostrzania polityki pieniężnej w wielu krajach Starego Kontynentu. Przybywa sygnałów o kolejnej podwyżce 29 czerwca przez amerykański Fed, co jest bardzo źle odbierane na całym świecie, bo inwestorzy coraz chętniej przerzucają kapitały np. z rynków wschodzących do USA, aby kupić bardziej dochodowe obligacje. To skutkuje wyprzedażą akcji, obligacji i lokalnych walut na młodych rynkach.

Alfred Adamiec doradca inwestycyjny firma ubezpieczeniowa Aegon

Sama decyzja EBC nie jest zaskoczeniem. Problemem jest to, że rynek przewiduje kolejne podwyżki w sumie o 50 pkt bazowych w ciągu roku. Niestety, europejska gospodarka jest tak skostniała, że jest zmuszona okupować wzrost gospodarczy wyższą inflacją. Obecnie stopy procentowe decydują o kierunku przepływu kapitału na świecie. Im wyższe będą stopy w Eurolandzie, tym atrakcyjniejsze staną się obligacje niemieckie czy francuskie, a to może spowodować odpływ kapitału zagranicznych inwestorów z Polski. Zadadzą oni sobie pytanie: po co trzymać polskie obligacje, skoro na innych rynkach można zarobić też dużo i bezpiecznie? To z kolei osłabiłoby złotego i pogorszyłoby pozycję Polski jako miejsca do inwestowania. Dla osób zaciągających kredyty w walutach obcych oznacza to wzrost kosztów obsługi długu.

Tomasz Stadnik zarządzający funduszami na emerging markets Credit Suisse Asset Management w Londynie

Podwyżka o tej skali była wliczona w ceny na rynku długu, dlatego została przyjęta spokojnie. Ciekawa jest reakcja rynku walutowego, bo dolar wzmocnił się do euro, a teoretycznie powinno być odwrotnie. Świadczy to o przekonaniu, że różnica między stopami w USA i strefą euro nie będzie się zmniejszać, czyli amerykański Fed podwyższy wkrótce stopy. Dla polskich obligacji decyzja EBC nie ma większego znaczenia, bo nasz rynek jest obecnie bardzo przewidywalny i efekcie ceny są płaskie jak stół. Podwyżka stóp o 0,25 pkt proc. jest zbyt mała, aby wywołała przemieszczenie większej ilości kapitału z Polski do strefy euro. Owszem, czasem zdarzają się przesadzone reakcje na młodych rynkach, ale później wszystko wraca do normy. Na tle przeżywających trudności związane z dużym deficytem na rachunku obrotów bieżących Turcji czy Węgier jesteśmy naprawdę spokojnym krajem.

Tomasz Prusek (źródło: Gazeta Wyborcza, 08.06.2006)
Gazeta Wyborcza
Brak komentarzy, Twój może być pierwszy

Szybki komentarz

Autor
Adres e-mail
Treść wypowiedzi
Włącz BBCode
Włącz emotikony
posty użytkowników niezarejestrowanych mogą pojawić się z opóźnieniem