Państwo zmusza czeskie banki do obniżek opłat

Data: 19.03.2006
Miniony rok na długo zapadnie czeskim bankierom w pamięć. Tak zmasowanego ostrzału ze strony klientów, organizacji konsumenckich, mediów i rządu nie przeżyli nigdy przedtem. Dziś wygląda na to, że strony konfliktu mogą być zadowolone z osiągniętego w grudniu pokoju. Banki wychodzą ze sporu z twarzą i teraz mają szansę poprawić swoje notowania w oczach klientów.

Poszło oczywiście o opłaty za bankowe usługi, które należą do najwyższych w Europie. Tak naprawdę wysokie są one w porównaniu z przypadającym na jednego mieszkańca produktem krajowym brutto (PKB). Jak bowiem wyliczyła międzynarodowa firma konsultingowa Capgemini, za prowadzenie przeciętnego konta bankowego mieszkaniec Republiki Czeskiej musi wyłożyć w ciągu roku 68 euro, to znaczy zaledwie o 10 euro mniej niż średnia z 19 przebadanych państw, w tym także bardzo za możnych.

Ta kwota odpowiada 1,01 proc. przypadającego na Czecha PKB. Niemiec, choć płaci 98 euro, w relacji do przypadającego na niego PKB wyłoży dwa i pół razy mniej, bo 0,42 proc. Austriak płaci za prowadzenie konta ponad trzy razy mniej w stosunku do swoich dochodów, Brytyjczyk cztery razy mniej, a Holender aż dziesięć razy.

W badanej dziewiętnastce drożej niż w Czechach jest już tylko w Polsce, i to ponad dwa razy (2,10 proc. PKB, czyli 91 euro), oraz w Chinach - trzykrotnie.

Mniej więcej w tym samym czasie co Capgemini opłaty za prowadzenie konta w Czechach i innych państwach porównywała firma Scott & Rose na zlecenie Czeskiej Inspekcji Handlowej CzOI. Według niej w Czechach roczne opłaty wynoszą średnio aż 120 euro, w Niemczech 100, Austrii 95, na Węgrzech 80, w Polsce 60, a na Słowacji 48.

Nieprzejrzyste cenniki

Nie tylko wysokość bankowych opłat, lecz także ich liczba i nieprzejrzystość drażniły Czechów. W internecie pojawiła się strona, na której zgłaszane były przykłady najbardziej absurdalnych opłat bankowych. W rankingu zdecydowanie prowadzi opłata pobierana przez banki przy wpłacie pieniędzy na konto - czy to gotówką, czy przekazem. Opłata za "wejście" pieniędzy na konto wynosi kilka koron.

Jeden z internautów podał, że jego bank dopisał mu 4 halerze odsetek, pobierając od tej operacji opłatę w wysokości 3 koron i 90 halerzy.

Banki oferowały pakiety usług, których cena była wyższa niż suma opłat za korzystanie z każdej z usług z osobna. Rozbijały cenniki jednej operacji na kilka części, co mogło klientów wprowadzać w błąd. Ivana PickovĂĄ, rzecznik Stowarzyszenia Obrony Konsumentów SOS, twierdziła, że niektóre opłaty są sprzeczne z prawem.

Oskarżenie o kartel

Najbardziej denerwowało Czechów fakt, że banki każą sobie płacić za to, co w krajach ich właścicieli jest zwolnione od opłat, jak wybieranie pieniędzy z bankomatu własnego banku. A już najbardziej drażniła ich opłata za zlikwidowanie konta, którą pobierały bodajże wszystkie czeskie banki.

Jesienią 2003 roku stowarzyszenie SOS wniosło do czeskiego Urzędu Ochrony Konkurencji Gospodarczej UOHS skargę na banki stosujące tę opłatę. Przez cały następny rok urząd przyglądał się ich poczynaniom, aż wreszcie w maju 2005 roku wysunął oskarżenie o zmowę kartelową największych trzech z nich, mających trzy czwarte czeskiego rynku: Czechosłowackiego Banku Handlowego CzSOB, którego właścicielem jest belgijski KBC, Banku Komercyjnego KB należącego do francuskiego SociĂŠtĂŠ GĂŠnĂŠrale i Czeskiej Kasy Oszczędności CzS kupionej przez austriacki bank Die Erste.

Banki oczywiście odrzuciły oskarżenie jako bezpodstawne - żadnej zmowy według nich nie było.

Dwa tygodnie później wicepremier i minister finansów Bohuslav Sobotka przedstawił bankom katalog propozycji w celu ochrony ich klientów. Minister postulował między innymi:

wprowadzenie daleko idących ułatwień dla osób, które chcą zmienić bank, włącznie z anulowaniem wszystkich opłat związanych z likwidacją konta;

zapewnienie możliwości zachowania numeru konta (IBAN) przy zmianie banku (tak jak numeru telefonu przy zmianie operatora);

ujednolicenie terminologii usług w celu możliwości porównywania ich cen i podawania całkowitych cen operacji;

obowiązkowe informowanie klientów o zmianach cenników co najmniej na miesiąc przed ich wprowadzeniem i o skutkach tych zmian;

zwolnienie z opłat przekazów na rzecz instytucji państwowych.

Ten ostatni punkt spotkał się ze szczególnie ostrym sprzeciwem bankowców, podobnie jak żądanie przenoszenia numeru konta przy zmianie banku. Możliwość przeprowadzania takich operacji wymagałaby niezwykle kosztownych zmian całego systemu - argumentowali bankowcy. Przyjaźniej odnieśli się do żądań lepszego, bardziej zrozumiałego informowania swych klientów oraz do postulatu rezygnacji z niektórych opłat.

Banki łagodnieją

Prasa ekonomiczna przyjęła pomysł ministra nieprzychylnie. Jan MachĂĄczek w dzienniku "HospodarzskĂŠ Noviny" za najbardziej absurdalny pomysł uznał postulat, by "wszystkie bankowe produkty we wszystkich bankach nazywały się tak samo", i dodał, że ministrem kierował "przedwyborczy populizm".

W bankach coś jednak pękło. 30 czerwca prasę obiegła wiadomość, że CzS od 1 sierpnia przestanie pobierać 300 koron za likwidację konta i osiem dalszych pozycji z cennika. Wiceszef banku Martin Szkopek mówił. że niektóre opłaty szkodziły reputacji banków.

Także od 1 sierpnia za likwidację konta przestały karać Raiffeisenbank i GE Money Bank.

Tymczasem w połowie sierpnia minister znów zaatakował. Tym razem wysłał bankom zestaw 90 pytań, które sprowadzały się do ultimatum: albo zgadzacie się sami uregulować rynek, albo chcecie, byśmy to zrobili ustawowo.

„Banki powinny się bronić” - pisał MachĂĄczek. Szef resortu finansów jednak nie ustępował. Pod koniec października przedstawił bankom nowy katalog żądań. - Preferujemy samoregulację - tłumaczył minister - ale jak się w niektórych punktach nie porozumiemy, nie pozostanie nic innego jak regulacja ustawowa.

25 listopada nowy szef urzędu antymonopolowego UOHS Bohuslav Pecina oznajmił oficjalnie, że jego kontrolerzy nie znaleźli żadnych dowodów na koordynację podwyżek opłat przez CzSOB, KB i CzS. Urząd zadecydował tak, jak tego oczekiwaliśmy - cieszyła się rzeczniczka CzS Klara GajduszkovĂĄ.

Aż wreszcie 7 grudnia szefowie Czeskiego Stowarzyszenia Bankowego CzBA, czyli prezesi największych czeskich banków, podpisali porozumienie z ministrem Sobotką, na mocy którego regulacja sektora nie będzie potrzebna. Minister zrezygnował z dwóch najbardziej spornych postulatów: przenoszenia numerów kont i darmowych przekazów do instytucji państwowych, bankowcy zobowiązali się zaś, że zlikwidują najbardziej bulwersujące opłaty, uproszczą procedury, a także spiszą i podpiszą kodeks postępowania z klientami.

I tak półroczna batalia dobiegła końca. Minister wyszedł z niej zwycięsko, ale i banki zachowały twarz niewielkim finansowym kosztem. Przede wszystkim jednak zyskali klienci, którzy być może wiele nie zaoszczędzą, lecz nie będą musieli już łykać tabletek uspokajających przed kolejną wizytą w swoim banku.

Aureliusz M. Pedziwol (źródło: Gazeta Wyborcza, 19.03.2006)
Gazeta Wyborcza
Brak komentarzy, Twój może być pierwszy

Szybki komentarz

Autor
Adres e-mail
Treść wypowiedzi
Włącz BBCode
Włącz emotikony
posty użytkowników niezarejestrowanych mogą pojawić się z opóźnieniem