Opozycyjni posłowie nie pozostawili w środę suchej nitki na rządowym projekcie ustawy zakładającym dopłatę do kredytów mieszkaniowych z budżetu państwaPo trzygodzinnej debacie Sejm skierował projekt ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania do dalszych prac w komisjach. Dotowane przez budżet kredyty PIS zapowiadał już w programie wyborczym "Rodzina na swoim". Partia obiecywała też, że w ciągu ośmiu lat powstanie 3 mln mieszkań. Jednak z tego planu PiS wycofał się ostatecznie pod koniec lutego.
Piotr Styczeń - pełnomocnik rządu ds. programu budownictwa mieszkaniowego - powiedział wczoraj, że dopłaty do kredytów pochłoną ok. 7,5 mld zł do 2019 r. Z dopłat ma skorzystać ponad 300 tys. rodzin i osób samotnie wychowujących dzieci.
Zabezpieczenia przed bogatymi
Projekt spotkał się z miażdżącą krytyką opozycji. PIS chce, żeby kredyt z dopłatą był udzielany przez banki tylko na nowe mieszkania o powierzchni nie większej niż 75 m kw. oraz na domy jednorodzinne do 100 m kw. Przy czym dopłata do kredytu obejmowałaby w jednym i drugim przypadku 50 m kw. Te ograniczenia nie podobają się posłom Samoobrony, LPR i SLD.
Partie krytykują też propozycję PIS-u, żeby cena bądź koszt budowy nie mogły przekroczyć średnich w województwie lub mieście wojewódzkim. Styczeń tłumaczył, że te ograniczenia są konieczne, by po dotowany kredyt nie sięgały rodziny zamożne. Jednak dla Samoobrony norma 100 m kw. dla domów jest zbyt niska, "bo na wsi powstają większe".
Kontrowersje wzbudza też długość okresu, w którym państwo miałoby pomagać kredytobiorcom. Rząd proponuje osiem lat, ale zdaniem niektórych posłów to za krótko. Zgodnie z projektem przez te lata budżet finansowałby połowę tzw. stopy referencyjnej. Stanowić ma ją stawka trzymiesięcznego WIBOR, czyli oprocentowania, po którym banki skłonne są pożyczać sobie pieniądze, powiększona o 2 pkt proc. Obecnie połowa owej stopy referencyjnej wyniosłaby niespełna 3,1 proc. Jeśli więc kredyt w banku kosztuje np. 5,5 proc., rodzina płaciłaby przez osiem lat 2,4 proc. odsetek.
Taki mechanizm dopłat ma jedną podstawową zaletę - nie osłabi konkurencji między bankami. Sami wybierzemy najtańszy bank i od oprocentowania odejmiemy sobie 3 pkt proc. Ponadto możliwa będzie wcześniejsza spłata kredytu bez konieczności zwrotu odsetkowej dotacji.
Rząd liczy na to, że dzięki kredytowi z dopłatą spadnie popyt na najpopularniejsze obecnie w Polsce kredyty we frankach szwajcarskich. Byłyby nie tylko trochę droższe, ale też trudniej dostępne.
Styczeń przypomniał o niedawnej decyzji Komisji Nadzoru Bankowego, która zaleciła bankom większą ostrożność w udzielaniu kredytów walutowych. W praktyce trzeba się więc liczyć z tym, że bankowcy podniosą poprzeczkę dochodów dla osób decydujących się na takie kredyty.Styczeń przekonywał posłów, że dopłata obniży nawet o jedną trzecią wysokość miesięcznej raty kredytu. Jako przykład podał rodzinę, która kupi 50-metrowe mieszkanie i w tym celu pożyczy 120 tys. zł na 30 lat. Przy założeniu, że kredyt kosztuje 7 proc. w skali roku, przez osiem lat rata wynosiłaby 350 zł. A co potem? Rząd liczy, że przez ten czas kredytobiorcy spłacą znaczną część kapitału (raty byłyby więc nieznacznie wyższe od tych na starcie), a ponadto, że ich dochody wzrosną, a stopy procentowe zmaleją.
Chcą budować, ale nie mają gdzie
Jednak te argumenty nie przekonały wszystkich posłów. - Kampania PiS trwa. To typowa ustawa propagandowa - stwierdził Andrzej Fedorowicz z LPR. Według Łukasza Abgarowicza z PO rząd i parlament powinny w pierwszej kolejności usunąć bariery prawne dławiące budownictwo. - Zacznijmy prace od uproszczenia prawa, bo w skrajnych przypadkach przygotowanie inwestycji trwa 90-krotnie dłużej niż jej realizacja - apelował Abgarowicz. Mówił też o tym, że firmom deweloperskim skrzydła podcina zbyt mała podaż terenów budowlanych, co powoduje gwałtowny wzrost ich cen, a w konsekwencji drożeją mieszkania. PO postuluje stworzenie państwowego systemu gwarancji, dzięki któremu na kredyt mieszkaniowy mogłyby sobie pozwolić osoby mające niewielkie oszczędności.
Marek Wielgo (źródło: Gazeta Wyborcza, 22.03.2006)
Piotr Styczeń - pełnomocnik rządu ds. programu budownictwa mieszkaniowego - powiedział wczoraj, że dopłaty do kredytów pochłoną ok. 7,5 mld zł do 2019 r. Z dopłat ma skorzystać ponad 300 tys. rodzin i osób samotnie wychowujących dzieci.
Zabezpieczenia przed bogatymi
Projekt spotkał się z miażdżącą krytyką opozycji. PIS chce, żeby kredyt z dopłatą był udzielany przez banki tylko na nowe mieszkania o powierzchni nie większej niż 75 m kw. oraz na domy jednorodzinne do 100 m kw. Przy czym dopłata do kredytu obejmowałaby w jednym i drugim przypadku 50 m kw. Te ograniczenia nie podobają się posłom Samoobrony, LPR i SLD.
Partie krytykują też propozycję PIS-u, żeby cena bądź koszt budowy nie mogły przekroczyć średnich w województwie lub mieście wojewódzkim. Styczeń tłumaczył, że te ograniczenia są konieczne, by po dotowany kredyt nie sięgały rodziny zamożne. Jednak dla Samoobrony norma 100 m kw. dla domów jest zbyt niska, "bo na wsi powstają większe".
Kontrowersje wzbudza też długość okresu, w którym państwo miałoby pomagać kredytobiorcom. Rząd proponuje osiem lat, ale zdaniem niektórych posłów to za krótko. Zgodnie z projektem przez te lata budżet finansowałby połowę tzw. stopy referencyjnej. Stanowić ma ją stawka trzymiesięcznego WIBOR, czyli oprocentowania, po którym banki skłonne są pożyczać sobie pieniądze, powiększona o 2 pkt proc. Obecnie połowa owej stopy referencyjnej wyniosłaby niespełna 3,1 proc. Jeśli więc kredyt w banku kosztuje np. 5,5 proc., rodzina płaciłaby przez osiem lat 2,4 proc. odsetek.
Taki mechanizm dopłat ma jedną podstawową zaletę - nie osłabi konkurencji między bankami. Sami wybierzemy najtańszy bank i od oprocentowania odejmiemy sobie 3 pkt proc. Ponadto możliwa będzie wcześniejsza spłata kredytu bez konieczności zwrotu odsetkowej dotacji.
Rząd liczy na to, że dzięki kredytowi z dopłatą spadnie popyt na najpopularniejsze obecnie w Polsce kredyty we frankach szwajcarskich. Byłyby nie tylko trochę droższe, ale też trudniej dostępne.
Styczeń przypomniał o niedawnej decyzji Komisji Nadzoru Bankowego, która zaleciła bankom większą ostrożność w udzielaniu kredytów walutowych. W praktyce trzeba się więc liczyć z tym, że bankowcy podniosą poprzeczkę dochodów dla osób decydujących się na takie kredyty.Styczeń przekonywał posłów, że dopłata obniży nawet o jedną trzecią wysokość miesięcznej raty kredytu. Jako przykład podał rodzinę, która kupi 50-metrowe mieszkanie i w tym celu pożyczy 120 tys. zł na 30 lat. Przy założeniu, że kredyt kosztuje 7 proc. w skali roku, przez osiem lat rata wynosiłaby 350 zł. A co potem? Rząd liczy, że przez ten czas kredytobiorcy spłacą znaczną część kapitału (raty byłyby więc nieznacznie wyższe od tych na starcie), a ponadto, że ich dochody wzrosną, a stopy procentowe zmaleją.
Chcą budować, ale nie mają gdzie
Jednak te argumenty nie przekonały wszystkich posłów. - Kampania PiS trwa. To typowa ustawa propagandowa - stwierdził Andrzej Fedorowicz z LPR. Według Łukasza Abgarowicza z PO rząd i parlament powinny w pierwszej kolejności usunąć bariery prawne dławiące budownictwo. - Zacznijmy prace od uproszczenia prawa, bo w skrajnych przypadkach przygotowanie inwestycji trwa 90-krotnie dłużej niż jej realizacja - apelował Abgarowicz. Mówił też o tym, że firmom deweloperskim skrzydła podcina zbyt mała podaż terenów budowlanych, co powoduje gwałtowny wzrost ich cen, a w konsekwencji drożeją mieszkania. PO postuluje stworzenie państwowego systemu gwarancji, dzięki któremu na kredyt mieszkaniowy mogłyby sobie pozwolić osoby mające niewielkie oszczędności.
Marek Wielgo (źródło: Gazeta Wyborcza, 22.03.2006)
Gazeta Wyborcza
Podobne artykuły z tego źródła
Zobacz także
- Firma MultiTrain zaprasza do udziału w szkoleniu:
- Firma MultiTrain zaprasza do udziału w szkoleniu:
- Zapraszamy Państwa do udziału w bloku szkoleniowym:
- Tanie waluty w serwisach online
- Alior Bank: pożyczka z bonusem
- Wstrzymanie sprzedaży kredytów we frankach w Multibank i mBank
- Niemieckie banki w posiadaniu historii kredytowej Polaków
- Tańsze raty kredytów z kontem Kantor w Alior Banku
- Co robić, gdy nie stać Cię na spłatę rat
- Nowela ustawy antyspreadowej podpisana przez Prezydenta
