Budowę obiecanych przez PiS trzech milionów mieszkań ma ułatwić powołanie państwowego dewelopera - ogłosił w poniedziałek resort skarbu. - To absurdalny pomysł - oceniają specjaliści.
O wejściu na rynek nieruchomości mówił w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" wiceminister skarbu Ireneusz Dąbrowski. Zapowiedział utworzenie państwowego dewelopera, który na państwowych gruntach miałby budować tanie mieszkania dla mniej zamożnych Polaków.
Rządowy pomysł krytykują specjaliści rynku nieruchomości. Polska Federacja Rynku Nieruchomości ostrzega, że wprowadzenie do gry państwowego gracza może mieć negatywne konsekwencje dla całego rynku budowlanego.
- Państwowych deweloperów już mieliśmy w PRL-u, a na mieszkanie czekało się wówczas 15-20 lat. Czy chcemy wrócić do tych czasów? - pyta Tomasz Lebiedź z PFRN.
Aleksander Scheller, prezydent PFRN: - Zadaniem państwa nie powinna być działalność deweloperska. Przecież już teraz ma ono instrumenty w postaci np. TBS-ów i niewiele z tego wynika.
Także przekazywanie za darmo państwowych gruntów nowej spółce może nie przynieść oczekiwanych korzyści. - Udział ceny gruntu w inwestycji nie jest ogromny. Nawet w dużych miastach wynosi nie więcej niż 30 proc. Żeby taki deweloper oferował naprawdę tanie mieszkania należałoby ograniczyć jego zysk, a nie przekazywać mu za darmo grunty - przekonuje Lebiedź.
Zdaniem pośredników, żeby cała operacja miała sens, ceny musiałyby być regulowane - niższe niż rynkowe, aby stać na nie było osoby o niższych dochodach. A to - przekonuje PFRN - otwiera pole do nadużyć. Nie wiadomo skąd państwowy holding będzie brał pieniądze na budowę mieszkań, komu będzie je sprzedawał i na jakich zasadach.
- Nie chodzi chyba o to, żeby te mieszkania kupić dużo poniżej cen rynkowych, a następnego dnia sprzedać z wielkim zyskiem - pytają przedstawiciele PFRN.
(źródło: Gazeta.pl Gospodarka, 25.04.2007)
Rządowy pomysł krytykują specjaliści rynku nieruchomości. Polska Federacja Rynku Nieruchomości ostrzega, że wprowadzenie do gry państwowego gracza może mieć negatywne konsekwencje dla całego rynku budowlanego.
- Państwowych deweloperów już mieliśmy w PRL-u, a na mieszkanie czekało się wówczas 15-20 lat. Czy chcemy wrócić do tych czasów? - pyta Tomasz Lebiedź z PFRN.
Aleksander Scheller, prezydent PFRN: - Zadaniem państwa nie powinna być działalność deweloperska. Przecież już teraz ma ono instrumenty w postaci np. TBS-ów i niewiele z tego wynika.
Także przekazywanie za darmo państwowych gruntów nowej spółce może nie przynieść oczekiwanych korzyści. - Udział ceny gruntu w inwestycji nie jest ogromny. Nawet w dużych miastach wynosi nie więcej niż 30 proc. Żeby taki deweloper oferował naprawdę tanie mieszkania należałoby ograniczyć jego zysk, a nie przekazywać mu za darmo grunty - przekonuje Lebiedź.
Zdaniem pośredników, żeby cała operacja miała sens, ceny musiałyby być regulowane - niższe niż rynkowe, aby stać na nie było osoby o niższych dochodach. A to - przekonuje PFRN - otwiera pole do nadużyć. Nie wiadomo skąd państwowy holding będzie brał pieniądze na budowę mieszkań, komu będzie je sprzedawał i na jakich zasadach.
- Nie chodzi chyba o to, żeby te mieszkania kupić dużo poniżej cen rynkowych, a następnego dnia sprzedać z wielkim zyskiem - pytają przedstawiciele PFRN.
(źródło: Gazeta.pl Gospodarka, 25.04.2007)
Gazeta Wyborcza
Podobne artykuły z tego źródła
Zobacz także
- Firma MultiTrain zaprasza do udziału w szkoleniu:
- Firma MultiTrain zaprasza do udziału w szkoleniu:
- Zapraszamy Państwa do udziału w bloku szkoleniowym:
- Tanie waluty w serwisach online
- Alior Bank: pożyczka z bonusem
- Wstrzymanie sprzedaży kredytów we frankach w Multibank i mBank
- Niemieckie banki w posiadaniu historii kredytowej Polaków
- Tańsze raty kredytów z kontem Kantor w Alior Banku
- Co robić, gdy nie stać Cię na spłatę rat
- Nowela ustawy antyspreadowej podpisana przez Prezydenta
