Ryzyko globalne i strategie lokalne | Archiwum artykułów |
Ryzyko globalne i strategie lokalne [2008-07-07 13:19:00]
Kryzys kredytów subprime w kontekście globalizacji rynków finansowych jest dobrą okazją do zadania pytania o ryzyko na rynkach lokalnych. Wraca konserwatywne podejście. A może to po prostu zdrowy rozsądek? Majowa decyzja Fortis Banku o usunięciu z oferty kredytów hipotecznych w walutach innych niż złoty troszkę namieszała na rynku. Nie dlatego, że z propozycji banków ubyła jedna oferta, bo zresztą od razu na to miejsce, prawem konkurencji, pojawiły się inne. Ciekawe było tłumaczenie: „ze względu na ogólną sytuację na rynkach finansowych”. Nie ma sensu powracać do populistycznej tezy, że złe globalne banki chcą zniszczyć świetnie rozwijający się dany rynek. Tym bardziej, że na miejsce ustępujących przychodzą bardziej skłonni do podejmowania danego typu ryzyka. Jest natomiast miejsce na to, by postawić pytanie o autonomię działalności polskich instytucji finansowych wchodzących w skład dużych grup tego sektora. Siła i słabość Fortis nie był zresztą pierwszy w swoich decyzjach. Tak naprawdę ów globalizacyjny objaw kształtowania lokalnej oferty bankowej widoczny być zaczął dawno przed przygotowaniem Rekomendacji S i ubiegłorocznym kryzysem subprime, gdy Bank Pekao SA oświadczył, iż kredytów będzie udzielać tylko w złotych, skoro właśnie w złotych klienci osiągają swoje dochody. Taka bowiem jest polityka UniCredito, koniec, kropka. Z drugiej strony te globalizujące w swoim charakterze decyzje widoczne są choćby w tak zewnętrznych objawach, jak zmiana nazwy. Jak Idea za sprawą właściciela zaczęła być Orangem, tak Commercial Union będący w Polsce długi czas synonimem ubezpieczeń na życie stanie się globalną grupą Aviva. Może się to podobać, albo nie. Narzuca się w tej sytuacji pytanie, czy warto ujednolicać politykę globalną, by tracić lokalne okazje lub silną lokalną identyfikację? Z drugiej strony równie zasadne i chyba ważniejsze jest inne pytanie: czy rezygnacja z lokalnych okazji w ramach polityki globalnej danej grupy nie jest wskazówką, że odrzucony segment jest tym, w którym w danej grupie coś szwankuje. I paradoksalnie: może być dla analityków wskazówką, gdzie szukać tej dziury w całym, której jeszcze oficjalnie nawet nie widać. Czy bowiem jeśli dany rynek, tak jak polski, cechuje się niewielkim ryzykiem w danym segmencie, to warto z niego wyjść? Czy globalizacja przesuwa zarządzanie ryzykiem na dość anonimowy wierzchołek, z którego zarządza firma matka, czy też – może – zwiększa odpowiedzialność menedżerów krajowych? Lokalna swoboda Globalne instytucje działające w Polsce chcą z reguły pokazać się jako w pełni samodzielne, choć z mocnym wsparciem firmy matki czy organizacyjnej czapki. Można jednak zauważyć, że jest w tym klasyczne coś za coś. W zamian – na przykład – za dostęp do tańszego finansowania i wiedzy eksperckiej pojawia się konieczność podporządkowania ogólnym regułom gry. – To kwestia podziału obszarów decyzyjnych – mówi Katarzyna Kompowska, szefowa polskiego oddziału Coface. Jest obszar dotyczący produktów – takie decyzje w grupie Coface są pozostawiane szczeblowi lokalnemu, bo to ci ludzie znają rynek i potrafią dopasować się do potrzeb klientów. Natomiast te obszary, które dotyczą podejmowania ryzyka, czyli u nas na przykład: w polityce limitowej, finansowania, cenowej, za ile my to ryzyko kupujemy, to już są obszary regulowane, ponieważ przy istotnych wartościach mają wpływ na wynik całej korporacji. Na dany kraj mamy limity transakcji i jeśli komuś mamy dać finansowanie powyżej pewnej wysokiej kwoty, to zajmą się tym komitety ds. dużych ryzyk we Francji – dodaje Katarzyna Kompowska. – W DnB NORD polityka kredytowa określa ogólne ramy finansowania klientów, oceny ryzyka i dywersyfikacji ryzyka portfela kredytowego– mówi Przemysław Sztandera. Obowiązuje ona wszystkie banki w grupie. Oprócz tego każdy bank określa swoje lokalne szczegółowe polityki kredytowe. W tym zakresie istnieje duża swoboda. Aczkolwiek są one prezentowane radzie nadzorczej, tak aby miała ona wiedzę na temat specyfiki lokalnego rynku Lokalność jest więc ograniczona ogólną zdolnością do przyjmowania ryzyka przez grupę, ale – jest bardzo ważna. Czasem – być może – globalne grupy przestają dostrzegać jej rolę. Natomiast ci, którzy dopiero rozpoczynają wchodzenie na rynki zagraniczne – bardzo ją sobie cenią. Dom maklerski X-Trade Brokers, który zdecydował się wyjść poza Polskę jako jedna z pierwszych polskich instytucji finansowych, powędrował nie tylko na bliski rynek czeski, ale także do Hiszpanii i – docelowo wybiera się przez Włochy i Niemcy – czemu nie, do Azji. Przy czym nie działa zdalnie i, jak uważa prezes Jakub Zabłocki DM X-Trade Brokers, właśnie otwieranie oddziałów, jako cecha lokalności, jest dobrze widziane. – Każdy rynek ma swoją specyfikę. Lokalnie firma ma bardzo dużą autonomię. Chcemy być postrzegani jak najbardziej lokalnie, bo mamy wówczas więcej klientów – dodaje prezes Zabłocki. Jest różnica między firmą początkującą na rynku a globalną instytucją w miliardowej skali. Jednak świeże doświadczenia XTB są istotną wskazówką. Czy lokalność to konserwatyzm? Dostrzeganie lokalnych uwarunkowań jest przecież niezbędne do właściwego zarządzania ryzykiem. Na przykład menedżerowie DnB NORD uważają, że jako jeszcze niezbyt duży bank powinien konserwatywnie podchodzić do oceny ryzyka kredytowego, co jednak nie oznacza braku zaufania. Zaufanie udziałowca do kwalifikacji w ocenie ryzyka kredytowego i zarządzania ryzykiem kredytowym, a co za tym idzie – duża autonomia – przejawia się też w tym, że członek zarządu odpowiedzialny za ryzyko kredytowe jest Polakiem. Wszystkie decyzje kredytowe do 10 proc. funduszy własnych banku zapadają lokalnie. – W tym zakresie udziałowiec nie wpływa na lokalną politykę kredytową wskutek kryzysu subprime – podkreśla Przemysław Sztandera. Lokalność decyzji może oznaczać lepsze i trafniejsze zaangażowanie się miejscowego zarządu w ocenę ryzyka. Zaś procedury mogą już wynikać z polityki korporacyjnej. To tak jak w Polsce w skali lokalnej. Oddział w Szczecinie będzie miał mniejsze kompetencje decyzyjne niż centrala w Warszawie. Zaangażowanie grupy Coface nie dotyczy tylko polskiej spółki firmy, dla której określamy limit kredytowy. Do niej przecież może np. eksportować kontrahent we Francji. Zatem my musimy patrzeć na zaangażowanie całego koncernu, bo przecież nie tylko my w Polsce tworzymy ryzyko – podkreśla Katarzyna Kompowska. Więcej w Miesięczniku Finansowym BANK Przemysław Sztandera mówi, że w DnB NORD polityka kredytowa zawsze była konserwatywna, toteż obecnie nie ma potrzeby jej zaostrzania, skoro bank nie poniósł strat na portfelu kredytowym. Mimo to bank rozwijał się dynamicznie przez ostatnie cztery lata. Powstaje zatem pytanie, czy kryzys na rynku subprime będzie miał skutki w przedefiniowaniu tego, czym jest lokalność. Skrajnym przypadkiem, który najwyraźniej nie nauczył zbyt wiele niektórych, jest historia Nicka Leesona i doprowadzenia do upadku Baringsa. Tu autonomia, bez działających procedur kontrolnych, przekształciła się w swoją karykaturę. Natomiast dobrze pojęta lokalność oznacza po prostu konserwatyzm. Przykład Fortis Banku świadczy, że za cenę uśrednienia i uspokojenia sytuacji w skali globalnej może zapłacić lokalny rynek, nawet jeśli sytuacja na nim jest pod kontrolą. Polska – czy też raczej polski biznes danej grupy finansowej w tym przypadku płaci za cudze grzeszki. Takiego lokalnego poświęcenia dla interesu grupy – niestety – należy w sytuacjach kryzysowych oczekiwać. Jeśli przejmujemy ryzyko, także materialne, to grupa musi wyrazić w ten czy inny sposób swoją akceptację– zwraca uwagę Katarzyna Kompowska. Takie mechanizmy muszą być. Jako menedżerowie lokalni potrzebujemy tego, bo się czujemy dużo bardziej bezpieczni w naszych decyzjach, mając pomoc bardziej doświadczonych kolegów. Jeśli mamy argumenty sensowne, to nie jest tak, że tych decyzji nie ma. Z drugiej strony to dla obserwatorów rynku ciekawa wskazówka – rozmówcy zgadzają się co to tego, że jeśli lokalnie dana grupa wychodzi z intratnego biznesu, to decyzja ta wskazuje na możliwe słabe punkty całej grupy. Widać bowiem, czego się boi globalnie. Ta koordynacja zarządzania ryzykiem prowadzi do – z jednej strony – ograniczenia ryzyka dla środków pozyskanych od klientów, a z drugiej – obniżenia dla klienta kosztów pozyskania finansowania z rynku międzybankowego. Kryzys subprime jest przykładem, że zarządzanie ryzykiem nie polega tylko na jego przepakowywaniu w kolejne papiery wartościowe. Dobitnie natomiast wskazuje, jak ważna jest sytuacja zdrowa lokalnie. Paradoksalnie więc może prowadzić do wzrostu znaczenia krajowego managementu, ale też i jego odpowiedzialności. To, być może, jedna z dobrych stron globalizacji. Nasuwa się pewna analogia polityczna – ukształtowanie się dużej Unii Europejskiej i stworzenie stabilnych ogólnych ram jej funkcjonowania pozwoliło na uwidocznienie się siły regionów i lokalnych społeczności. Na ogół, co prawda, to polityka lubi wskazywać, jak w skutecznym zarządzaniu czerpie pewne wzorce z biznesu. Ale ten przepływ może się odbywać i w drugą stronę. Autor: Anna Lach
|
Zapytaj >> Doradcę NOTUS
Leasing >> Gold Finance
Zamów on-line >> Kredyty
Porównaj >> CHF czy PLN
Oblicz >> Zdolność
Zainwestuj >> Fundusze
Ubezpiecz >> OC i AC
Czytaj >> E-prasa
Sprawdź >> BIK
Chroń karty >> Blokada.pl
Leasing >> Gold Finance
Zamów on-line >> Kredyty
Porównaj >> CHF czy PLN
Oblicz >> Zdolność
Zainwestuj >> Fundusze
Ubezpiecz >> OC i AC
Czytaj >> E-prasa
Sprawdź >> BIK
Chroń karty >> Blokada.pl
[2008-08-26 14:40:00]
Nie zawsze trzeba płacić notariuszowi
Kupując mieszkanie, możemy się starać o zwolnienie z opłat notarialnych, podobnie jak z kosztów sądowych. Niewiele osób korzysta z takiej okazji ... [Więcej...]
[2008-08-22 14:14:00]
Słabszy złoty podraża kredyty we frankach
Kolejny tydzień przyniósł stabilizację oprocentowania kredytów w złotych. Słabszy złoty sprawia, że obsługa kredytu we frankach jest nieco droższ... [Więcej...]
[2008-08-20 13:03:00]
\"Możliwe są obniżki stóp w 2009 roku\"
Podwyżki stóp procentowych są już mało prawdopodobne. Jeżeli inflacja będzie spadać, a jednocześnie dojdzie do spowolnienia gospodarczego, stopy ... [Więcej...]
Nie zawsze trzeba płacić notariuszowi
Kupując mieszkanie, możemy się starać o zwolnienie z opłat notarialnych, podobnie jak z kosztów sądowych. Niewiele osób korzysta z takiej okazji ... [Więcej...]
[2008-08-22 14:14:00]
Słabszy złoty podraża kredyty we frankach
Kolejny tydzień przyniósł stabilizację oprocentowania kredytów w złotych. Słabszy złoty sprawia, że obsługa kredytu we frankach jest nieco droższ... [Więcej...]
[2008-08-20 13:03:00]
\"Możliwe są obniżki stóp w 2009 roku\"
Podwyżki stóp procentowych są już mało prawdopodobne. Jeżeli inflacja będzie spadać, a jednocześnie dojdzie do spowolnienia gospodarczego, stopy ... [Więcej...]





OFERTA





